Bezpłatny audyt

Strony internetowe i UX5 min czytania

„Zrobię to sam w weekend”. Ile naprawdę kosztuje strona WWW z poradnika na YouTube?

Wpisujesz w wyszukiwarkę: „jak zrobić stronę firmową samemu”. Wyskakuje kilkanaście filmów na YouTube z miniaturami z uśmiechniętymi twórcami i wielkimi napisami: „Profesjonalna strona w 1 godzinę bez kodowania! Krok po kroku dla każdego”.

Oglądasz 15 minut i myślisz sobie: „Przecież to proste. Przeciągasz klocki, wpisujesz tekst, wrzucasz logo i gotowe. Po co mam płacić agencji kilka tysięcy złotych, skoro w sobotę usiądę do laptopa i zrobię to sam?”.

Rozumiem ten tok myślenia. Każdy przedsiębiorca na początku drogi albo przy ograniczonym budżecie szuka oszczędności. Sam prowadzę firmę i wiem, jak bardzo kusi zrobienie czegoś własnymi rękami.

Problem polega na tym, że to, co w 45-minutowym filmie na YouTube wygląda jak spacer po parku, w zderzeniu z rzeczywistością okazuje się wielotygodniowym koszmarem.

Kończy się zazwyczaj tak samo: zarwanymi weekendami, frustracją, rozgrzebanym projektem i stroną, która wygląda jak tysiąc innych szablonów w sieci, a co gorsza: nie przynosi ani jednego telefonu od klienta.

Scenariusz, który widziałem już dziesiątki razy

Zaczyna się w sobotę rano z kubkiem kawy. Kupujesz hosting i domenę. Instalujesz WordPressa albo odpalasz kreator. Wybierasz darmowy szablon, który na podglądzie wyglądał niesamowicie: piękne zdjęcia luksusowych biur, eleganckie animacje, nowoczesne fonty.

I wtedy zaczynają się schody:

  • Zdjęcia z demo znikają. Szablon okazuje się pusty. Wrzucasz swoje zdjęcia zrobione telefonem w biurze albo na warsztacie i nagle cała magia pryska. Układ przestaje wyglądać nowocześnie, proporcje się sypią.
  • Klocki nie chcą stać na swoim miejscu. Chcesz przesunąć przycisk o centymetr w prawo, ale nagle rozjeżdża się cała kolumna tekstu pod spodem.
  • Koszmar mobilny. Na ekranie Twojego laptopa strona wygląda znośnie. Otwierasz ją na smartfonie i okazuje się, że nagłówek zasłania całe menu, numer telefonu zawija się w trzy linijki, a zdjęcia ucięło w połowie.
  • Instalacja 25 wtyczek. Żeby dodać prostą galerię, formularz i mapę, instalujesz kolejną i kolejną wtyczkę. Strona zaczyna ładować się 6 sekund, wiatrak w komputerze wyje, a konsola przeglądarki świeci na czerwono od błędów.

Nagle mija sobota, mija niedziela, mija kolejny tydzień wieczornego dłubania po godzinach. Zamiast zająć się sprzedażą, obsługą bieżących klientów albo odpoczynkiem z rodziną, siedzisz o 1:00 w nocy na forach internetowych i szukasz, dlaczego formularz kontaktowy nie wysyła maili.

Prawdziwy koszt „darmowej” strony: policz swoją stawkę

Największą pułapką samodzielnego robienia strony jest przekonanie, że to nic nie kosztuje, bo nie wystawiasz przelewu programiście.

Policzmy to uczciwie:

  • Samodzielne postawienie strony, która jako tako działa, to minimum 30 do 50 godzin spędzonych na nauce, próbach, błędach i poprawkach.
  • Ile warta jest jedna godzina Twojej pracy w firmie? Jeśli generujesz dla swojego biznesu skromne 150 zł netto na godzinę, to 40 godzin poświęconych na stronę kosztowało Twoją firmę 6 000 zł.

Czas na stronę40 hnauka, próby i poprawki

Twoja godzina w firmie150 złnetto

Koszt „darmowej” strony6 000 złw niewykonanej pracy dla klientów

Tych pieniędzy nie widać na wyciągu bankowym, ale widać je w utraconych szansach. To czas, w którym nie zadzwoniłeś do obecnych klientów, nie domknąłeś dwóch ofert, nie dopilnowałeś zleceń albo po prostu nie wypocząłeś, przez co kolejny tydzień pracujesz na pół gwizdka.

Oddałeś swój najcenniejszy zasób za efekt, który w większości przypadków wygląda amatorsko.

Szablon z YouTube nie wie, jak sprzedawać Twoje usługi

Nawet jeśli jesteś zacięty i po dwóch tygodniach walki dopniesz stronę do końca, pojawia się problem fundamentalny: ta strona nie konwertuje.

Dlaczego? Ponieważ tutoriale w internecie uczą, jak technicznie kliknąć w przycisk, a nie jak zaprojektować ścieżkę klienta.

Strona internetowa dla biznesu to nie jest galeria sztuki ani wizytówka, która ma tylko wisieć w sieci. To narzędzie sprzedaży, które ma rozwiewać obiekcje klienta, budować natychmiastowe zaufanie i prowadzić go za rękę do kontaktu:

  • Hierarchia informacji. Gotowy szablon narzuca układ, w którym najważniejsze dla klienta rzeczy (np. konkretny cennik, opinie, zakres prac czy czas realizacji) są zakopane na samym dole albo ukryte w podstronach.
  • Generyczny wygląd. Klienci nie są ślepi. Jeśli Twoja strona wygląda jak szablon za 30 dolarów pobrany przez tysiące innych firm, podświadomie zakładają, że Twoje usługi też są przeciętne i masowe.
  • Brak przemyślanej ścieżki do kontaktu. Złe rozmieszczenie numerów telefonów, zbyt skomplikowane formularze z dziesięcioma polami albo brak wyraźnych przycisków sprawiają, że człowiek wchodzi, gubi się i wychodzi po 10 sekundach.

Kiedy warto zrobić stronę samemu, a kiedy to błąd?

Bądźmy uczciwi: jest jeden moment, kiedy zrobienie strony samemu z YouTube ma sens.

Kiedy startujesz od zera, nie masz jeszcze ani jednego klienta, Twój budżet wynosi dokładnie 0 zł, a Twój czas nie ma jeszcze wartości rynkowej, bo dopiero testujesz pomysł. Wtedy tak: złóż cokolwiek w darmowym kreatorze, żeby mieć prostą wizytówkę pod linkiem.

Jeśli jednak masz już działającą firmę, obsługujesz klientów i chcesz pozyskiwać zlecenia z internetu, samodzielne lepienie strony to najdroższa pozorna oszczędność, jaką możesz wybrać.

Twoim zadaniem jako właściciela firmy jest zarządzać biznesem, dowozić jakość i zarabiać pieniądze. Budowę strony oddaj ludziom, którzy zjedli na tym zęby, wiedzą, jak napisać czysty kod bez 30 obciążających wtyczek, i zaprojektują układ, który od pierwszego dnia zacznie zarabiać na siebie.

Jeśli masz dość walki z szablonami albo Twoja obecna strona powstała lata temu i dziś bardziej odstrasza niż przyciąga, odezwij się do nas. Na bezpłatnej konsultacji powiemy Ci prosto z mostu, co warto poprawić i jak powinna wyglądać strona, która realnie wspiera Twój biznes.

Źródła

  1. B. J. Fogg i in., Stanford Persuasive Technology Lab, How Do People Evaluate a Web Site's Credibility? (Stanford Web Credibility Research, 2002): 2 684 uczestników, wygląd strony wymieniany w 46,1% ocen.
  2. Stanford Web Credibility Project, Stanford Guidelines for Web Credibility.

← Wróć do wszystkich artykułów